Nasze serwisy

… bo miłość wierna jest

– Wierzysz we mnie tak bardzo, że posyłasz mnie do innych ze swoim słowem, z dobrą nowiną o zbawieniu, i mówisz: „oto Ja posyłam was jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10, 16). Potrzeba mi Twojego Ducha, Ducha mądrości i roztropności, męstwa i miłości by dzielić się Tobą jak chlebem z każdym napotkanym człowiekiem – Polecamy rozważanie autorstwa Doroty Sadurskiej pt. “… bo miłość wierna jest” – z cyklu “MMS – Miniatury o Miłości i Słowie”.


Budzę się jeszcze przed świtem by rozważać Twoje słowo. Tchnienie Twoje budzi mnie rano do życia, by patrzeć na dzieła Twoje, cieszyć się otrzymanymi darami… i słuchać Twojego słowa… Ty mówisz dziś do mnie: „zabierzcie z sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: usuń cały grzech, a przyjmij co dobre, zamiast cielców dajemy Ci nasze wargi. […] nie chcemy […] też mówić: nasz boże do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota” (Oz 14,3-4). Przecieram oczy by ujrzeć piękno Twojego stworzenia. Błękit nieba i ciepło słońca o poranku, którego promienie uśmiechają się do mnie. Na policzkach czuję delikatne muśnięcia wiatru. Płuca wypełniają się rześkim powietrzem, a serce bije w rytm Twego oddechu. Przez ulicę niesie się zapach dzikich róż, na których płatkach lśnią krople życiodajnego deszczu. Oczy przymykają się jeszcze spoglądając w kierunku snu, gdy przez uszy sączy się Twoje słowo czytane na Mszy św. Słowa psalmu unoszą się nanizane na frazy cichej melodii, która wibruje w sercu. Mówisz do mnie przez słowa proroków i Ewangelii, aby potem przeniknąć mnie w tajemnicy Komunii Świętej. Pan mój i Bóg mój. Ty wiesz wszystko, i wiesz, że Cię kocham, choć słaba jest moja miłość. Proszę więc, byś przyszedł do mnie w swoim miłosierdziu. I aby Twoje przyjście nie było dla mnie wyrokiem potępienia, ale uleczeniem, życiem i zmartwychwstaniem.

W moim sercu składasz obietnicę daną Izraelowi: „Uleczę ich niewierności, szczodrze obdarzę ich miłością, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola zapuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu by usiąść w mym cieniu […] Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja na niego spoglądam. Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc.” (Oz 14, 5-9). Tak, jesteś dla mnie jakby rosą. Jesteś jak cyprys zielony. Jesteś jak krzew winny, z którego wyrastają latorośle. Obym zawsze była wszczepiona w Ciebie, bo tylko z Ciebie mogę czerpać soki życia.

„Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste; kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy” (Oz 14,10). Tak, proste są Twoje drogi, to ja nieraz kombinuję i tworzę piętrowe niby-racje. Tak trudno zobaczyć prawdę o swoim grzechu. Ale uwalnia proste przyznanie się do niego patrząc w Twoje kochające oczy, z pewnością serca, że nie chcesz mnie potępić, tylko wyzwolić, i zawsze jesteś po mojej stronie. Jakże uwalniająca jest ta świadomość. I pragniesz bym żyła w wolności, tzn. nie poddając się na nowo pod jarzmo niewoli grzechu. I dajesz mi swoją łaskę, bym się z niego podnosiła i szła Twoimi drogami. Twój Duch przekonuje mnie o grzechu, a jednocześnie mówi mi o mojej godności dziecka Bożego. Ty nie pragniesz śmierci grzesznika. Ale by nawracał się czyli zmieniał swoje myślenie układając je według wskazówek życia – Dekalogu i Ośmiu Błogosławieństw, które swoim życiem wypełnił Pan Jezus.

Wierzysz we mnie tak bardzo, że posyłasz mnie do innych ze swoim słowem, z dobrą nowiną o zbawieniu, i mówisz: „oto Ja posyłam was jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10, 16). Potrzeba mi Twojego Ducha, Ducha mądrości i roztropności, męstwa i miłości by dzielić się Tobą jak chlebem z każdym napotkanym człowiekiem. By czynić to w taki sposób, by otwierał na Ciebie swoje serce. Nie chodzi wszak o wykazanie, że mam rację, ale o wspólne szukanie Ciebie i tworzenie przestrzeni dla Twojego działania. Pragniesz mojego udziału w dziele budowania Twojego Królestwa. Do tego potrzeba mi umiejętności słuchania Twojego głosu. Jednocześnie przestrzegasz bym nie zrażała się tym, że inni będą się sprzeciwiać głoszeniu Ciebie. Potrzebuję Twojego Ducha, Ducha miłości, bo miłość wierna jest, wszak „kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony” (Mt 10,22).

Boże mój, proszę, niech moje serce bije słowami modlitwy:

Duszo Chrystusowa uświęć mnie.
Ciało Chrystusowe  zbaw mnie.
Krwi Chrystusowa napój mnie.
Wodo z boku Chrystusowego obmyj mnie.
Męko Chrystusowa pokrzep mnie.

O dobry Jezu wysłuchaj mnie.
W ranach swoich ukryj mnie.
Nie daj mi z Tobą rozłączyć się.
Od złego ducha broń mnie.
W godzinę śmierci wezwij mnie.
I każ mi przyjść do siebie,
Abym z świętymi Twymi chwalił Cię.
Na wieki wieków. Amen.

Dorota Sadurska


Autorka jest prawnikiem i ekonomistą, pracuje w instytucji finansowej; jej pasją jest szukanie Boga, pisanie poezji i zamyśleń nad Słowem Bożym, chodzenie po górach i śpiew.

Fot. Pixabay.com

Zobacz na Misericors więcej tekstów i wierszy autorstwa Doroty Sadurskiej z cyklu “MMS – Miniatury o Miłości i Słowie”

Posłuchaj:

Wideo —> Mikhail Tkalich: Duszo Chrystusowa – Jezuicki chór akademicki (Kraków)