PODZIEL SIĘ

Moja Eucharystia w czasach zarazy…

Moja Eucharystia w czasach zarazy…

Zapraszamy do chwili refleksji nad przeżywaniem wiary i Eucharystii oraz doświadczaniem Bożej miłości w trudnym czasie pandemii koronawirusa SARS-Cov-2, autorstwa Doroty Sadurskiej.

Zobacz też —> Akt Komunii Świętej duchowej – Papież Franciszek


A może życie zaczyna się
od uczuć pustki i obcości
które mówią o jego kruchości
i o tęsknocie za Sensem
którym jest Słowo
będące u początku
przez które wszystko zaistniało
które rozbiło namiot między nami –
miejsce spotkania Boga z człowiekiem.

W czasie zarazy wszystko stało się inne. Opustoszałe miasto. Opustoszałe ulice. Kościół dotąd zawsze wypełniony, teraz stał się niemal całkiem pusty. Przy ołtarzu stoi Twój Krzyż. Jesteś. Jesteś cierpiący, płaczesz łzami naszego lęku, niepewności, troski o najbliższych. Twoje Serce wypełnione jest naszym bólem. Współczujące. Obejmujesz nas swymi ramionami rozpiętymi na drzewie Krzyża i mówisz – nie lękajcie się JA JESTEM.  Za horyzontem Twego Krzyża widzę tabernakulum – znak nadziei, która zawieść nie może.

Słucham Twoich słów zapisanych na kartach Ewangelii. Nie wszystko rozumiem. Ale pragnę ukryć je w moim sercu jak skarb, który je przemieni, by rozkwitło i dzieliło się słodyczą Twojej miłości z moimi braćmi i siostrami.

Modlę się – modlitwą Kościoła – za siebie i innych. Pragniesz bym stawała przed Tobą jak dziecko – w prawdzie, bez masek i póz. Pragniesz, bym Tobie zanosiła siebie i cały świat. Każdego człowieka. Każdego, bez względu na narodowość, status społeczny, wyznawaną wiarę. Tak bardzo kochasz. Tak bardzo pragniesz naszej miłości Panie.

Podczas Komunii Świętej na mojej dłoni kapłan kładzie Ciebie, ukrytego w hostii, ukrytego w małym i kruchym opłatku. Niech moje dłonie złożone w kształt krzyża, będą jak kołyska dla Twojego bólu zrodzonego z naszych łez, z naszego cierpienia. Przyjąłeś tak kruchą postać. A przecież Ty jesteś Bogiem. Mocnym i potężnym. Potężnym w mocy swojej Miłości. A przychodzisz do mnie w tym co niepozorne i małe. By spotkać się ze mną – słabym i kruchym człowiekiem.

Patrzę na Ciebie złożonego na mojej dłoni jak pieczęć, jak pieczęć Miłości. I modlę się tęsknotą. Modlę się tęsknotą za Prawdą i Sensem. Tęsknotą za Kimś więcej. Tęsknotą za Miłością, która JEST i kocha nieskończenie, która może wypełnić moje pragnienie płynące z głębi duszy, a którego żadna ludzka miłość wypełnić nigdy nie będzie w stanie. Tęsknotą za Miłością i Miłosierdziem jak ocean, i więcej niż ocean, bo bez kresu i granic.

Ty JESTEŚ. I kochasz. Napełniać pragniesz nasze serca swoją Miłością. By rozlewała się w nas. I by rozlewała się przez nasze dłonie na cały świat. I mówisz – nie lękajcie się. I Twoja Miłość usuwa wszelki lęk. Daje odwagę by kochać i iść. Niemym szeptem warg składam słowa: JEZU, TOBIE UFAM. TY ZAJMIJ SIĘ WSZYSTKIM.

Dorota Sadurska


fot. Pixabay.com

Zobacz też —> codzienne rozważania ks. Marka Chrzanowskiego FDP na Wielki Post