PODZIEL SIĘ

Ks. Stefan Wyszyński i Powstanie Warszawskie ̵...

Ks. Stefan Wyszyński i Powstanie Warszawskie – “Będziesz miłował…”

Ks. Stefan Wyszyński miał swój udział w Powstaniu Warszawskim. Gdy 1 sierpnia 1944 r. wybuchło powstanie znajdował się w Laskach. Wspierał żołnierzy walczących w kampinoskich oddziałach pełniąc funkcję kapelana AK okręgu wojskowego Żoliborz-Kampinos. Działał pod pseudonimem Radwan III… Zapraszamy do lektury opracowania przygotowanego przez p. Joannę Olendzką z Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, przypadającej w dniu 1 sierpnia 2019 r.

„Chodząc dziś po ulicach Stolicy, pamiętajmy, że jest to miasto, w którym zginęło ponad 300 tysięcy warszawian….

Opublikowany przez Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego Środa, 31 lipca 2019

 

Zobacz też —> 1 sierpnia 2019, w 75. rocznicę Powstania Warszawskiego, zostanie zapalony znicz pamięci przy pomniku Prymasa Wyszyńskiego

W domu rekolekcyjnym zamienionym na szpital powstańczy ks. Wyszyński pełnił posługę kapłańską wśród rannych żołnierzy, asystował także przy operacjach. Odwiedzał też inne szpitale powstańcze na terenie Puszczy Kampinoskiej.

Oto jego wspomnienia z tamtego czasu:

• „Pamiętam pierwsze dni powstania warszawskiego. Przebywałem na terenie Kampinosu. Biegnąc z komżą i stułą do miejsca, w którym właśnie zakończyła się bitwa z oddziałami niemieckimi, natknąłem się na trzech rannych żołnierzy z wyszarpanymi wnętrznościami. Zatrzymałem się przy nich. Wokół nie było nikogo. Jak im pomóc?” [Stefan Kardynał Wyszyński, Z gniazda orląt… Wybór przemówień i konferencji dla młodzieży, Rzym 1972, s. 149]

• „W okresie powstania byłem kapelanem AK i miałem dużo kontaktu z cierpieniem, niedolą i męką ludzką. Pamiętam operację bardzo dzielnego żołnierza, któremu trzeba było odjąć nogę. Powiedział, że zgodzi się na operację pod tym warunkiem, że przez cały czas będę przy nim stał. Złapał mnie za rękę i trzymał ją, dopóki nie zaczął działać środek usypiający. Byłem wtedy strasznie nieuczciwy, bo gdy poczułem, że jego ręka opadła, pobiegłem do innych, których trzeba było spowiadać lub przygotowywać do następnych operacji. Aby zdążyć na czas, umówiłem się tylko z lekarzem, że mnie natychmiast wezwie, gdy mój żołnierz zacznie się budzić. W tym wypadku nie było innego wyjścia. Przyszedłem w porę, gdy on budził się już po operacji. Było to dla niego wielką pociechą, podtrzymaniem i otuchą. Wystarczyła sama życzliwość, współczująca obecność, jakieś dobre słowo, trzymanie za rękę”.[Prymas Stefan Wyszyński, marzec 1966 r, Warszawa, w: Idzie nowych ludzi plemię, Poznań-Warszawa, s. 281]

• „Pamiętam pewne zdarzenie. Biegałem od jednego szpitala do drugiego. W Laskach pod Izabelinem były szpitale powstańcze; była też izba dla kobiet, które przerażone, uciekając z płonącego Żoliborza , po drodze, w rowach, rodziły przedwcześnie swoje dzieci. Zbieraliśmy je po polach jak gruszki spadające z drzew…” [S. Wyszyński, Droga życia…, s. 67]

Pod koniec powstania warszawskiego mieszkający w Laskach ks. Stefan Wyszyński zobaczył na niebie chmurę wirujących kartek niesionych przez wiatr od strony płonącej stolicy. Na jednej z nich widniał niedopalony fragment ze słowami: „Będziesz miłował”. Wyszyński zaniósł karteczkę do kaplicy, pokazał siostrom i powiedział: „Nic droższego nie mogła nam przysłać ginąca stolica. To najświętszy apel walczącej Warszawy do nas i do całego świata. Apel i testament… Będziesz miłował”.

Zobacz też —> 75. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego – Spot “Łączą nas wartości” Muzeum Powstania Warszawskiego na 1 sierpnia 2019

Po latach kard. Wyszyński wspominał:

• „Chodząc dziś po ulicach Stolicy, pamiętajmy, że jest to miasto, w którym zginęło ponad 300 tysięcy warszawian. Najlepsza młodzież obmyła krwią swoją bruki tego miasta. Tak się miłuje. Nie ma miłości bez ofiary. Przez taką miłość zyskuje się prawo do Ojczyzny. Dlatego młodzież gotowa była na wszystko. Zdolna była walczyć o wolność i zarazem wybraniać się przed nienawiścią”. [S. Wyszyński, Droga życia…, s. 69]

• „Na warszawskim bruku zburzonego miasta – zamienionego w popioły i zgliszcza – pozostał Chrystus. Obalony wprawdzie, niemocny, leżący na swym krzyżu, ale dłonią pokazujący zburzonej Stolicy niebo, aby nie przestała wierzyć, iż może się odrodzić. Jednego tylko potrzeba – nadziei! Sursum corda – w górę serca!”. [S. Wyszyński, Droga życia, Warszawa 2001, s. 68, Homilia z okazji rocznicy powstania warszawskiego wygłoszona w Laskach 3.08.1960 r.]

Oprac. Joanna Olendzka, Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego

Tekst za —> Archidiecezja Warszawska: „Będziesz miłował. To najświętszy apel walczącej Warszawy”- wspominał sługa Boży Prymas Wyszyński