PODZIEL SIĘ

O narodzeniu Pana Jezusa – Bł. ks. Michał So...

O narodzeniu Pana Jezusa – Bł. ks. Michał Sopoćko

W narodzeniu Pana Jezusa i w okolicznościach tego narodzenia nie było nic przypadkowego, a wszystko było w najmniejszych szczegółach przewidziane, przepowiedziane i miało nieskończone znaczenie.

Lud izraelski wyobrażał sobie przyjście Mesjasza zupełnie inaczej, pamiętał bowiem, z jak straszną potęgą i w jak przerażającym Majestacie objawił się Bóg w Egipcie i na górze Synaj. Tymczasem tu Zbawiciel zjawia się nie tylko w największej pokorze, ale i w najzupełniejszym ubóstwie. Na pozór wydaje się to ubóstwo zupełnie przypadkowe, ale w rzeczywistości było dobrowolnie wybrane, aby przez „dobrowolne wyrzeczenie się najprymitywniejszych potrzeb nas bogatymi uczynić”.

Dziecię Jezus nie ma kolebki; „nie było bowiem dla nich miejsca w gospodzie” (Łuk. 2, 7). Józef urządził, jak mógł, kąt mniej zabrudzony w grocie, zasłał go czystą słomą, wyciągnął zapasy i co było konieczne, rozkładając to na żłobie przytwierdzonym do muru. Innych wygód na razie nie mogli mieć podróżni o tak niskim pochodzeniu socjalnym, którzy się zatrzymali z konieczności w pierwszej lepszej grocie dla bydła. Ubóstwo i czystość serca Ich obojga tłumaczą, dlaczego Pan Jezus narodził się w grocie przeznaczonej dla zwierząt: Józef był ubogi i nie miał pieniędzy, by wśród takiego napływu ludzi wynająć osobne pomieszczenie, a Maryja skorzystała z tego, bo pragnęła otoczyć narodzenie swego Syna pełną szacunku tajemnicą.

Maryja nie bez powodu szukała odosobnionego i spokojnego miejsca na rozwiązanie. Archanioł Jej powiedział, że narodzony z Niej Syn obejmie „stolicę Dawida, ojca jego” i będzie Królem, a „królestwu jego nie będzie końca”. Maryja doskonale zrozumiała, że to Królestwo miało być zupełnie inne, niż ówczesne królestwa ziemskie. Widziała bowiem, że ten dynastyczny spadkobierca miał za salę tronową stajnię, a za tron — żłób, za baldachim — zwisającą ze stropu pajęczynę, a za całą świtę — dwoje ludzi bez domu. Znamiona tego nowego królestwa były zupełnie inne od cech królestw doczesnych.

Jaki to kontrast między Królem królów, złożonym w żłóbku betlejemskim, a królem Herodem, który o 9 kilometrów na północ pysznił się w swoim zamku kapiącym od brylantów i złota.

Ks. Michał Sopoćko

Miłosierdzie Boga w dziełach jego (I,14)