Choćby cię nie proszono…

Udzielaj rady stroskanym i potrzebującym pomocy, choćby cię nawet o to nie proszono, a wzorem niech ci będzie Matka pięknej miłości. Oto w Kanie Galilejskiej siedzi Bogarodzica za stołem i widzi troskę nowożeńców, którym zabrakło wina. Mogła zachować się obojętnie, jak tylu innych gości, lecz jej czułe serce nie pozwala na to. Zwraca się więc do Syna i mówi po cichu, aby nie zawstydzić nowożeńców: Synu, wina nie mają. Tym duchem żyli zawsze święci. Święty król Edward spotyka raz na ulicy żebraka dotkniętego paraliżem, który z trudnością wlókł się do kościoła. Król wziął go na własne barki i zaniósł przed ołtarz. (…) Bądź i ty gotów nieść pomoc czy radę bliźniemu, gdy go niedola lub klęska nawiedzi.

Podobnie, gdy widzisz łzy, gdy słyszysz jęki bólu, nie zamykaj się samolubnie w sobie, ale otwórz twe serce i wpuść tam cierpienie bliźniego, aby mu ulżyć współczuciem. Wzorem niech ci będzie najsłodszy Zbawiciel, który nie tylko wszystkich zasmuconych wzywał do siebie, ale sam ich wyszukiwał, by jako litościwy Samarytanin goić zranione serca oliwą pociechy. Oto Maria i Marta płaczą nad grobem brata Łazarza, a najmiłościwszy Jezus spieszy natychmiast, nie tylko by je pocieszyć, lecz aby zapłakać wraz z nimi. Kiedy indziej z miasteczka Naim wynoszą zwłoki młodzieńca, syna biednej wdowy, która traci z nim ostatnią pociechę. Lecz oto zbliża się Pocieszyciel strapionych i odzywa się do matki słowem miłości: „Nie płacz”, a do młodzieńca słowem wszechmocy: „Wstań”. Wnet ból i śmierć zniknęły. Z Serca Jezusowego czerpali podobną miłość Jego wierni słudzy. Zaczerpnij stamtąd i ty, byś był również pocieszycielem cierpiących.

Bp Józef Sebastian Pelczar
Życie Duchowe, Kraków 2003